Teatr Czterech

teatr bez sceny. Teatr w muzeum.

Prawdopodobnie nigdy się już nie zobaczymy. Pakowanie I

finisaż wystawy „Odkładając rzeczy na miejsce. Żydowscy Breslauerzy i ich przedmioty” w galerii Op Enheim

29.09.2024


Wspólny język.

Obcy język.

Co ślina na język.

Ciągnąć za język.

Trzymać język za zębami.

Trzymaj wspólny język

za zębami.

Performans Teatru Czterech związany był z nieuchronnie zbliżającym się końcem wystawy „Odkładając rzeczy na miejsce. Żydowscy Breslauerzy i ich przedmioty”. Był aktem symbolicznego pakowania, dokładania kolejnej warstwy, rozpoczęciem kolejnego etapu wędrówki przedmiotów.

Etap tych rzeczy – w tym mieście – kończy się po raz kolejny. Te przedmioty już kiedyś stąd wyjechały, zostały tu spakowane. Pakowaniu niektórych towarzyszył pośpiech, innych – precyzja. Wszystkim – odgórna konieczność. Niepewność nowego adresu?

Momentami niespieszny, a momentami paniczny gest pakowania stał się zarówno symbolicznym, jak i dosłownym aktem zamykania wystawy, odwołującym się zarówno do muzealnych praktyk, jak i natury rzeczy prezentowanych na ekspozycji. Rzeczy, które wyjechały z Breslau, a wróciły do Wrocławia.

Performans symbolicznego zamknięcia wystawy był też milczeniem oraz namysłem nad językiem jako narzędziem budowania i niszczenia. Porozumienia i stygmatyzowania. Dialogu zanikającego na rzecz niemożności dialogowania.

Performans Teatru Czterech nie był wypowiedzią o jednym narodzie, o jednej wojnie. To działanie można przyłożyć do każdego granicznego momentu wyprowadzki, wypędzenia, paniki pakowania, znikania pokoleń.

Był wypowiedzią przeciwko wciąż trwającym wojnom, przeciwko prześladowaniom i wypędzeniom, które dzieją się także współcześnie. Przeciwko agresji i złowrogim systemom niszczącym jednostki. Przeciwko nadawaniu łatek, stygmatyzowaniu, stawianiu murów, więzieniu, obrażaniu. Przeciwko temu, co jest przeciwko człowiekowi jako jednostce.Przeciwko historii zataczającej złowrogie koła. Przeciwko upartym powrotom wojen, wypędzeń, ludobójstw i przemocowych reżimów. Przeciwko byciu przeciwko.

Performans Teatru Czterech na wystawie „Odkładając rzeczy na miejsce…” był przygotowaniem do kolejnego – odłożenia rzeczy na miejsce.

„Prawdopodobnie nigdy się już nie zobaczymy. Pakowanie I”.

Najprostszy gest staje się znakiem. Codzienne słowo – ostrzeżeniem, symbolem. Frazeologizm – zaklęciem.

Trzymaj wspólny co ślina na język za zębami.

By nie przegadać tematów ważnych, postawiliśmy na milczenie i szeleszczenie.

By nie przemilczeć tematów ważnych, podjęliśmy temat języka.

By dołożyć kolejną warstwę do przedmiotów posiadających już liczne warstwy ucieczek, pakowania, podróży, dotyku palców pokoleń – spakowaliśmy je performatywnie raz jeszcze – w kolejną, powrotną podróż do potomków tych, z którymi kiedyś wyjechały z Breslau.

W prostym geście pakowania chcieliśmy pomieścić historię o lęku, pośpiechu, uciekaniu, znikaniu miejsc i znikaniu z miejsc.

Niewysłowienie wzruszająco było zaadresować modlitewnik do wnuka Alfreda Neuländera.

Wiemy, że pakowanie oglądali potomkowie, którzy przekazali przedmioty na wystawę.

————

Organizatorzy/ Organizers: OP ENHEIM, Urban Memory Foundation

Zespół Teatru Czterech w składzie: Monika Ćma, Elżbieta Dudź, Maciej Makosch, Katarzyna Mazurkiewicz, Justyna Oleksy, Magdalena Sztylińska, Krzysztof Sztyliński

ruch: Magdalena Górnicka-Jottard

muzyka na żywo: Zbigniew Kozera, Mateusz Rybicki

streaming, film: streaming: Media Concept Group 

Dziękujemy Pani Violi Wojnowski za pierwszą sprawczą myśl o naszej finisażowej obecności na wystawie „ODKŁADAJĄC RZECZY NA MIEJSCE. ŻYDOWSCY BRESLAUERZY I ICH PRZEDMIOTY”, 

Dziękujemy Agnieszce Jabłońskiej z Fundacja Urban Memory – The Urban Memory Foundation za oprowadzanie, otwartość, obecność w procesie. 

Dziękujemy Marii Majchrowskiej za komunikację naszych działań, by szły w świat i serdeczność tej komunikacji – także naszej.

Załodze OpEnheimu za onieśmielająco gościnne przyjęcie pełne zaangażowania! Oleksandra Bulakh za niezrównane ogarnianie nas! Walentyna, Weronika, Iga, Polina – za każdą Waszą obecność z nami na nocne i dzienne zmiany.

Osobne podziękowanie goes to Karolina Jara! Nawet nam, choć my gaduły, brak słów na tę niezwykłą współpracę, która nas połączyła, za to zaangażowanie, profesjonalizm i ciepło.